OZE są niestabilne, więc nic nie dają
Słyszy się, że energia słoneczna i wiatrowa są "niestabilne". Rzeczywiście, ich produkcja zależy od pogody, ale współczesne systemy energetyczne potrafią skutecznie tę zmienność równoważyć.
Kluczową rolę odgrywają magazyny energii – głównie baterie litowo-jonowe i przepływowe, których globalna moc wzrosła w 2023 r. o ponad 130 proc. Pozwalają one gromadzić nadwyżki energii i oddawać je, gdy produkcja z OZE spada. Równocześnie inteligentne sieci i zaawansowane prognozowanie produkcji umożliwiają precyzyjne sterowanie przepływami. Całość uzupełniają elastyczne źródła, jak elektrownie gazowe o szybkim starcie czy biogazownie.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna podkreśla, że dzięki takiemu zestawowi narzędzi nawet systemy, w których OZE stanowią ponad 50 proc. zachowują bezpieczeństwo dostaw.
Energia odnawialna jest droga
Argument o wysokich kosztach OZE nie uwzględnia najnowszych trendów. Według raportów Międzynarodowej Agencji Energetycznej koszt energii z wiatru i słońca znacząco spadł. Co więcej, produkcja energii z OZE jest dziś często tańsza niż w elektrowniach węglowych czy gazowych, zwłaszcza gdy uwzględni się koszty zakupu i transportu paliwa, bieżącej obsługi instalacji oraz rosnących opłat za emisję CO₂ w systemie EU ETS. OZE nie spalają paliwa i nie generują emisji podczas pracy.
Dodatkowo energia odnawialna zmniejsza zależność systemów energetycznych od wahań cen paliw kopalnych i może obniżać całkowite koszty systemowe. W efekcie inwestycje w OZE stają się rozwiązaniem przyjaznym środowisku i – w dłuższej perspektywie – ekonomicznie opłacalnym.
Polska nie ma warunków do OZE
To przekonanie nie bierze pod uwagę dynamicznego rozwoju OZE w Polsce. Najnowsze dane wskazują, że udział odnawialnych źródeł w krajowej produkcji energii elektrycznej przekroczył już 29 proc. i rośnie rok do roku – mimo historycznej dominacji węgla.
Z dostępnych prognoz energetycznych wynika, że jeśli planowane inwestycje i reformy zostaną wdrożone, do 2030 roku udział OZE może przekroczyć 50 proc.
Polska ma też znaczny potencjał w energetyce wiatrowej, szczególnie morskiej. Do 2030 r. moc zainstalowana w farmach wiatrowych na Bałtyku ma wynieść ok. 5,9 GW, a dalsze rozbudowy mogą zwiększyć ten wolumen do ok. 18 GW do 2040 r., co znacząco wzmocni krajowy miks energetyczny i poprawi bezpieczeństwo energetyczne.
OZE zabiera pracę
Choć transformacja energetyczna oznacza wygaszanie części miejsc pracy w sektorze paliw kopalnych, globalnie tworzy znacznie więcej nowych etatów.
Według najnowszego raportu Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej (IRENA) oraz Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO) w 2023 r. (brak nowszych zestawień) zatrudnienie w OZE wzrosło na świecie do 16,2 mln osób, osiągając rekordowy roczny przyrost.
Podobny trend widać w Polsce. Sektor energetyki odnawialnej zatrudnia już ponad 212 tys. pracowników, a wraz z rozwojem fotowoltaiki oraz lądowej i morskiej energetyki wiatrowej liczba ta może wzrosnąć nawet o kolejne 300 tys. do 2030 r. OZE nie zabiera pracy, ono ją przekształca i tworzy w nowych, szybko rozwijających się branżach.
OZE się nie recyklinguje
OZE jest częścią gospodarki obiegu zamkniętego, a panele fotowoltaiczne w dużym stopniu można poddać recyklingowi. Wyspecjalizowane zakłady zajmujące się przetwarzaniem modułów PV – od instalacji demontażowych po zakłady odzysku surowców – potwierdzają, że w zależności od zastosowanej technologii możliwe jest odzyskanie nawet ok. 95 proc. materiałów z paneli. Odpady są rozdzielane na szkło, aluminium, metale i krzem, które ponownie mogą trafić do obiegu.
Co więcej, w Unii Europejskiej obowiązują przepisy (np. Dyrektywa WEEE), które wymagają wysokich poziomów odzysku materiałów z modułów fotowoltaicznych przy ich utylizacji.
Rynek recyklingu infrastruktury OZE dynamicznie rośnie. Dziś jego wartość liczona jest w setkach milionów dolarów, z prognozami jeszcze większego wzrostu w kolejnej dekadzie.
Transformacja oznacza wyższe rachunki dla wszystkich
Choć koszty inwestycji w OZE mogą być początkowo wyższe, w dłuższej perspektywie energia odnawialna często obniża ceny prądu. Działa tu tzw. efekt merit order, czyli zasada, według której do systemu wchodzą najpierw źródła o najniższych kosztach pracy, a energia z wiatru i słońca ma niemal zerowe koszty marginalne, bo nie wymaga zakupu paliwa. Gdy takie źródła pojawiają się na rynku, obniżają średnią cenę energii, zastępując elektrownie węglowe czy gazowe, które muszą płacić za paliwo oraz emisję CO₂.
W efekcie rosnący udział OZE może stabilizować ceny energii i zmniejszać wrażliwość gospodarki na skoki cen surowców. Odpowiednia polityka energetyczna i rozbudowa infrastruktury sprawiają więc, że transformacja nie podnosi rachunków, a w dłuższej perspektywie może je wręcz obniżać.
To tylko moda, a nie konieczność
Transformacja energetyczna to nie chwilowy trend, lecz odpowiedź na narastające globalne wyzwania: zmianę klimatu, ryzyko związane z importem surowców oraz potrzebę uniezależnienia się od paliw kopalnych, których ceny kształtuje także geopolityka.
Rosnący udział OZE w światowych miksach energetycznych, rekordowe inwestycje i kolejne zobowiązania państw do ograniczania emisji – takie jak unijny pakiet Fit for 55 – potwierdzają, że transformacja jest procesem trwałym i strategicznym.
OZE nie tylko zmniejszają emisje, ale też wzmacniają odporność systemów energetycznych, stabilizując je wobec wahań cen paliw i globalnych kryzysów. Dzięki temu transformacja staje się nie tylko wyborem środowiskowym, lecz także gospodarczym i bezpieczeństwa energetycznego.